Żenująco skromna sala ślubów kosztowała 232 tys. zł

Sza­sta­nie miej­ski­mi pie­niędz­mi pod rzą­da­mi pre­zy­dent Sabi­ny Nowo­siel­skiej wła­śnie prze­kro­czy­ło kolej­ną gra­ni­cę absur­du.

W grud­niu ze zdzi­wie­niem infor­mo­wa­li­śmy, że odno­wio­na sali ślu­bów Urzę­du Sta­nu Cywil­ne­go w Koź­lu kosz­to­wa­ła aż 55 tys. zł.

Za tę god­ną kró­lew­skie­go pała­cu kwo­tę podat­ni­cy otrzy­ma­li gład­kie ścia­ny, jasną pod­ło­gę z pły­tek i odno­wio­ny strop. Teraz już wia­do­mo, jakie zasło­ny zawi­sły w oknach pomiesz­cze­nia, w któ­rym udzie­la­ne będą ślu­by cywil­ne. Wia­do­mo jed­nak coś wię­cej: całość wydat­ków pochło­nę­ła nie wspo­mnia­ne 55 tysię­cy zło­tych, ale nie­mal czte­ry razy tyle!

Szcze­gó­ło­we zesta­wie­nie wydat­ków szo­ku­je, ale nie­ste­ty nie pozo­sta­wia złu­dzeń: sam pro­jekt „aran­ża­cji” sali ślu­bów, czy­li tego na jaki kolor poma­lo­wać gład­kie ścia­ny, jakie wybrać meble, by przy­pad­kiem nie wyglą­da­ły zbyt uro­czy­ście, tyl­ko by wia­ło od nich biu­ro­wym chło­dem i dopa­so­wa­nie kil­ku innych dro­bia­zgów – otóż za całą tę kon­cep­cję jej auto­rzy ska­so­wa­li urząd mia­sta na 16 tys. zł.

Jeśli to pań­stwa szo­ku­je, to pro­po­nu­je­my wziąć głę­bo­ki oddech, bo to dopie­ro począ­tek. Otóż reali­za­cja tej „aran­ża­cji”, czy­li odno­wie­nie sali ślu­bów, poje­dyn­cze­go pomiesz­cze­nia – war­to cay czas mieć tego świa­do­mość – pochło­nę­ło 55 tys. zł. Tyle urząd wydał na wyło­że­nie pod­ło­gi pły­ta­mi, odma­lo­wa­nie ścian i odno­wie­nie sufi­tu. Uwa­ga, to jesz­cze nie koniec szo­ku­ją­cych zasko­czeń.
Wspo­mnia­ne meble – pro­ste krze­seł­ka, biur­ko i szaf­ki też swo­je kosz­to­wa­ły. Kon­kret­nie bar­dzo sło­no, bo 59 tys. zł, czy­li o 4 tys. zł dro­żej niż odna­wia­nie sali.

A i to nie jest jesz­cze naj­gor­sze w tym festi­wa­lu sza­sta­niem publicz­ny­mi pie­niędz­mi. Naj­wyż­sza kwo­ta w zesta­wie­niu jest bowiem 88,5 tys. zł za… odno­wie­nie sie­ni, przy­le­ga­ją­cej do sali ślu­bów. W tej sytu­acji 15 tys. zł za remont zabyt­ko­wych drzwi wio­dą­cych do sie­dzi­by USC wyglą­da jak dowód na ogrom­ną oszczęd­ność.

I wpraw­dzie to, co umow­nie nazy­wa­my odno­wie­niem sali ślu­bów wią­za­ło się tak­że z grun­tow­nym odświe­że­niem jej przy­le­gło­ści a tak­że wymia­ną posadz­ki, trud­no jed­nak uznać za choć czę­ścio­wo uza­sad­nio­ne, że to, co widzą pań­stwo na udo­stęp­nio­nych przez magi­strat zdję­ciach kosz­to­wa­ło łącz­nie ponad 230 tys. zł! Infor­ma­cje na ten temat z cze­lu­ści Biu­le­ty­nu Infor­ma­cji Publicz­nej gmi­ny Kędzie­rzyn-Koź­le wydo­był i udo­stęp­nił na jed­nym z por­ta­li spo­łecz­no­ścio­wych dzien­ni­karz Witold Flor­czak.

Konia z rzę­dem temu, kto zgad­nie, jak za remont wnę­trza, wyglą­da­ją­ce­go po zakoń­cze­niu prac skrom­nie, by nie powie­dzieć asce­tycz­nie, pozba­wio­ne­go sztu­ka­te­rii i innych upięk­szeń moż­na było zapła­cić tak ogrom­ne pie­nią­dze?

fot. Urząd Mia­sta Kędzie­rzyn-Koź­le

REKLAMA



2 thoughts on “Żenująco skromna sala ślubów kosztowała 232 tys. zł

  1. Zniesmaczona

    To jest absurd. Łatwo wyda­je się nie swo­je, a cudze pie­nią­dze. Nawet ktoś, kto nie orien­tu­je się za dobrze w kosz­tach remon­tu jed­ne­go pomiesz­cze­nia zda­je sobie pew­nie spra­wę, że za taką kwo­tę moż­na by było kupić miesz­ka­nie, wyre­mon­to­wać je, a dodat­ko­wo zaku­pić nie­zbęd­ny do codzien­ne­go użyt­ku sprzęt RTVAGD. Nie “mówiąc” już o tym, że moż­na by było to zro­bić gustow­niej i przy­tul­niej — bo obec­na, wyre­mon­to­wa­na za nie­ba­nal­nie duże pie­nią­dze sala koja­rzy mi się raczej z salą pogrze­bo­wą a nie ślub­ną. Co musia­ło­by się stać, by powstrzy­mać panią Sabi­nę od sza­sta­nia taki­mi kwo­ta­mi na pra­wo i lewo .…. ? Na szczę­ście mamy rok wybor­czy!!!!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Protection Plugin made by Web Hosting