Doping kędzierzyńskich fanów oraz powracający do gry po kontuzji Paweł Zagumny nie pomogli. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle uległa wczoraj (9 stycznia 2011) na własnym parkiecie Asseco Resovii Rzeszów 2:3.
Pod względem liczby spotkań, które kończyły się po pięciu setach nasz zespół nie ma sobie równych w tegorocznej edycji PlusLigi. Z dziewięciu spotkań zakończonych tie breakiem kędzierzynianie wygrali cztery i pięć razy schodzili z parkietu pokonani.
Do niedzielnego meczu z rzeszowianami podopieczni Krzysztofa Stelmacha przystąpili co prawda już z Pawłem Zagumnym, jednak w kadrze meczowej zabrakło podstawowego atakującego Jakuba Jarosza oraz Grzegorza Pilarza. Obu zawodnikom na zdrowie nie wyszedł wyjazd do ciepłej Almerii i z Hiszpanii wrócili chorzy.
Podobnie jak w pucharowym meczu z Hiszpanami, tak i w niedzielę ZAKSA dobrze rozpoczęła spotkanie, wygrywając pierwszego seta 26:24. Dalej było już jednak gorzej. Druga i trzecia odsłona padły łupem przyjezdnych, którzy wygrywali odpowiednio do 21 i do 25. Czwarty set to przebudzenie naszego zespołu, który pewnie wygrał 25:19 i o losach spotkania po raz kolejny zadecydować miał tie break. W nim nasz zespół dotrzymywał kroku rzeszowianom tylko do przerwy technicznej. Końcówka spotkania to koncertowa gra Resovii i zwycięstwo 15:9.
Podopieczni Krzysztofa Stelmacha powinni jak najszybciej zapomnieć o niedzielnym meczu. W najbliższą środę na własnym parkiecie rozegrają bowiem rewanżowe spotkanie z Unicają Almeria, którego stawką będzie awans do półfinału Pucharu CEV.
Przeczytaj więcej na podobne tematy:


