ZAKSA przegrała z Arkasem Izmir 1:3, ale ten kto nie wiedział co dzieje się w drużynie gospodarzy byłby bardzo zdziwiony. Na parkiecie Uwijali się rezerwowi, a w kwadracie wymieniali uwagi o meczu Zagumny, Czarnowski, Gładyr i Samica. To najlepsza „szpitalna” ławka rezerwowych w Europie. Jeśli tylko niektórzy wykurują się w ciągu tygodnia, to, mimo porażki, w Izmierze można będzie powalczyć o awans.
- Co nas nie zabije, to nas wzmocni – mówił po wygranym 3:0 ostatnim ligowym meczu z Treflem Gdańsk, trener ZAKSY, Krzysztof Stelmach. – Mam wielki szacunek do zawodników, którzy wykazali wielki profesjonalizm – dodał niezbyt skory do pochwał szkoleniowiec. Nic dziwnego, dwa dni przed meczem okazało się, że podpora drużyny Jurij Gładyr znów ma kłopoty kolanem i od francuskich lekarzy dostał zakaz uprawiania siatkówki przez sześć tygodni. Dzień później, podczas treningu w gdańskiej Ergo Arenie palec złamał Sebastian Warda i na środku siatki musiał go zastąpić… Dominik Witczak. Zdziesiątkowana kontuzjami ZAKSA wygrała 3:0.
Ostatnia drużyna PlusLigi to jednak zupełnie, co innego niż mistrz Turcji, z którym przyszło się zmierzyć naszym zawodnikom w ostatnią środę w pierwszej rundzie play off Ligi Mistrzów. Do drużyny wrócił, co prawda Guillaume Samica, ale trener Stelmach, w protokół zawodów musiał wpisać kontuzjowanych środkowych – Gładyra i Czarnowskiego. – Inaczej musielibyśmy zapłacić 2 tys. euro kary – tłumaczył prezes Kazimierz Pietrzyk, a Zagumny „ku pokrzepieniu serc” opowiadał kolegom, jak to wspólnie z „Samikiem”, grając w przetrzebionym przez grypę grackim Panathinaikosie, pokonali 3:1 Jastrzębski Węgiel. Tym razem „Guma” nie poprowadził do boju „Trójkolorowych”.
Jakby mało było pecha, na rozgrzewce, właśnie Paweł Zagumny skręcił staw skokowy i z zabandażowaną stopą usiadł na ławce rezerwowych. Na parkiet wybiegł Grzegorz Pilarz, a prezes Kazimierz Pietrzyk obserwował pierwsze piłki załamany serią kontuzji. Trudno mu się dziwić, przecież rozsypała się w drobiazgi misternie budowana, droga układanka. Sędzia Wiktor Kozłowskiz z Ukrainy nie czekał ani sekundy i punktualnie o 18.00 zaprosił polsko-tureckie towarzystwo na parkiet. Kwaśne miny gospodarzy nie wróżyły nic dobrego.
Z Dominikiem Witczakiem, jako środkowym, Pilarzem na rozegraniu i trzema kontuzjowanymi graczami na ławce rezerwowych ZAKSA rozpoczęła mecz bardzo niepewnie. Po kilku błędach, gospodarze przegrywali 2:5. Na szczęście Witczak swoimi bombami z zagrywki zdobył 3 punkty z rzędu i gospodarze nabrali wiatru w żagle. Na drugą przerwę techniczną schodzili prowadząc 16:14. Wystarczyła jednak chwila dekoncentracji i ze stanu 20:16 zrobiło się po 20. Walka trwała dalej, a ZAKSA nie wykorzystała dwóch meczboli, by w końcu uleć Turkom 25:27. Pierwszy set pokazał jednak, że nawet bez Zagumnego kędzierzyński zespół nie stoi na straconej pozycji. Kilka błędów mniej i rywal byłby na łopatkach.
Gospodarze uwierzyli, że nawet w tak okrojonym składzie można powalczyć o zwycięstwo i w drugiej partii prowadzili od pierwszej piłki. Najpierw 3:1, a po asie serwisowym Antonina Rouziera 8:5. ZAKSA utrzymała przewagę do stanu 11:8. Wtedy siatkarze z Izmiru zdobyli aż 4 punkty z rzędu i to oni wyszli na prowadzenie. Przy remisie 17:17 kolejnego asa zaserwował Turkom Dominik Witczak i znów pokazały się uśmiechy na twarzach kędzierzyńskich kibiców. „Domino” nie zamierzał opuszczać linii zagrywki, a jego koledzy punktowali Arkas obejmując prowadzenie 20:17, które… natychmiast stracili. W nerwowej końcówce Wojciech Kaźmierczak zablokował gwiazdę gości, Kolumbijczyka Libermana Agameza i znów ZAKSA miała piłkę setową. Tym razem podopieczni trenera Stelmacha wykorzystali setbola, 25 punkt zdobył Rouzier, a gospodarze wygrali partię 25:23.
Trzeci set lepiej rozpoczął Arkas. Turcy ruszyli do ataku i dwukrotnie zdobywając po trzy punkty z rzędu objęli prowadzenie 8:3. – ZAKSA nie może przestać wierzyć w sukces – komentował trener i ekspert Polsatu Sport, Ireneusz Mazur. Jak tu wierzyć, skoro z boiska szedł właśnie Samica, a Turcy uzyskali pięć punktów przewagi. Nasi siatkarze musieli chyba słyszeć słowa Mazura, bo dzięki fantastycznym zagrywkom Rouziera odrobili cztery oczka. Mimo to, podopieczni kanadyjskiego trenera Glena Hoaga nie oddawali pola i po kolejnych błędach gospodarzy odrobili przewagę, a nawet ją powiększyli wygrywając seta 25:16. Naszym powoli zaczynało brakować nie tylko wiary, ale też, jakości w grze. W tej partii nie potrafili ani razu zablokować rywali, a Rouzier też nie zawsze był skuteczny. Samą zagrywką, nawet najlepszą, trudno wygrać seta, a co dopiero mecz.
Nic więc dziwnego, że czwartą partię znów lepiej rozpoczął. Arkas, który szybko objął prowadzenie 6:2. Kędzierzynianie jeszcze odgryzali się i z poświęceniem bronili ataki Turków, ale uciekła gdzieś agresywna zagrywka, Dominik Witczak stracił skuteczność, a rywale bezlitośnie punktowali zdobywając dużą przewagę. W Polowie seta na chwilę odżyły nadzieje, bo udanie zaatakował Kapelus, błąd popełnili goście i niespodzianie przewaga Arkasu zmalała do 2 punktów. Kiedy na parkiecie uwijali się rezerwowi, z kwadratu, gdzie zazwyczaj przebywają, mecz obserwowali: Zagumny, Czarnowski, Samica i Gładyr. Mieliśmy najlepszą w Europie „szpitalną” ławkę rezerwowych. Może to właśnie zaklęcia filarów ZAKSY spowodowały, że w końcówce ich koledzy na boisku potrafili doprowadzić do remisu 20:20. W decydujących momentach zabrakło jednak bloku, który zatrzymałby Agameza. Mierzący 207 cm Kolumbijczyk atakował z wysokości drugiego piętra i to jemu goście zawdzięczają sukces.
Arkas pokonał ZAKSĘ 3:1, ale o tym kto awansuje do kolejnej rundy zadecyduje mecz w Izmirze, który odbędzie się 8 lutego. Jeśli tam wygramy, dojdzie do „złotego seta”, w którym wszystko może się zdarzyć. Spotkanie w hali Azoty pokazało, że taki scenariusz jest całkiem możliwy, jeśli do gry wrócą kontuzjowani. Teraz wszystko w rękach lekarzy. A zmiennikom należą się ogromne brawa za ambicje i walkę do ostatniej piłki.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Arkas Izmir 1:3 (25:27, 25:23, 16:25, 23:25)
ZAKSA: Pilarz, Rouzier, Witczak, Kaźmierczak, Samica, Ruciak, Gacek (libero) oraz Kapelus, Popelka
Arkas: Hansen, Agamez, Gok, Duff, Subasi, Perrin, Sahin (libero) oraz Bravo, Tendar
Przeczytaj więcej na podobne tematy:

