Organizacja wyborów prezydenckich w maju może być strzałem w stopę prawicy

Mieszkańcy Kędzierzyna-Koźla złożyli się na sfinansowanie billboardu atakującego prezydenta Dudę, który nie protestuje przeciwko wyborom 10 maja. To kolejny czytelny sygnał, że obóz zjednoczonej prawicy powinien się zastanowić nad zmianą strategii.

Billboard zawisł niedaleko gmachu ZUS przy alei Jana Pawła II. Napisano na nim „Wybory w maju mogą zabić”. Resztę planszy wypełnia rysunek koronawirusa i niekorzystne zdjęcie Andrzeja Dudy. Jak dowiedział się portal tygodnik7dni.pl to inicjatywa obywatelska. Ogólnopolska, ale zrzeszająca lokalnych aktywistów. Pieniądze na podobne billboardy zbierane były w internecie. Mieszkańcy Kędzierzyna-Koźla wydali na to 900 złotych.

Sama kwota nie rzuca na kolana, ale trudno nie oprzeć się wrażeniu, że wśród wielu mieszkańców nie ma akceptacji społecznej do organizacji wyborów prezydenckich 10 maja. Kędzierzynianie zmagają się z trudami epidemii i coraz bardziej dotkliwymi ograniczeniami swobód obywatelskich, będących konsekwencją walki z koronawirusem. Kilka dni temu do zakazu swobodnego robienia zakupów czy przebywania w strefach wypoczynku, dołożono wyjątkowo niepopularne zakazy wstępu do lasów.

Te i być może kolejne ograniczenia, które wkrótce się pojawią, są dotkliwe dla komfortu życia kędzierzynian. Parcie do organizacji wyborów przez większość obozu zjednoczonej prawicy jest przez nich postrzegana nie tyle jako realizacja konstytucyjnego prawa wyboru, ale bardziej jako dążenie do podkreślenia legitymacji władzy poprzez wybór „swojego człowieka” na najważniejszy urząd w państwie. Wyborcy z Kędzierzyna-Koźla mają wrażenie, że władza z jednej strony chce we wszelki możliwy sposób ograniczać negatywne skutki epidemii, ale jednocześnie nie widzi problemu w luzowaniu obostrzeń, byle tylko zagwarantować sobie ciągłość władzy poprzez wybór sprzyjającemu PiS Andrzeja Dudy.

Ludzi rozumują wprost: skoro nie wolno wychodzić z domu w celu ograniczenia epidemii, to nie rozumieją, dlaczego można nakazać dziesiątkom listonoszy roznosić karty wyborcze, a samym wyborcom składać je później w wyznaczonych urnach. Standardowo rozumiejący sytuację mieszkańcy woleliby mieć jasną sytuację: jeśli walczymy z epidemią poprzez nakazy pozostania w domu to jednocześnie nie luzujemy reżimów sanitarnych, by wybierać prezydenta.

Jeśli wybory 10 maja się odbędą, to wielu mieszkańców Kędzierzyna-Koźla może zechcieć wystawić obozowi zjednoczonej prawicy „czerwoną kartkę” w postaci wyboru innego kandydata, niż będący do tej pory faworytem Andrzej Duda.

REKLAMA



Protection Plugin made by Web Hosting