Najwyższa Izba Kontroli sporządziła raport na temat bezpieczeństwa przeciwpowodziowego dorzecza Odry. Wyniki są co najmniej niepokojące.
W dorzeczu Odry wciąż może powtórzyć się tragedia z 1997 lub 2010 roku. „Program dla Odry 2006” jest realizowany ze znacznymi opóźnieniami a to, co już zbudowano lub zmodernizowano, nie chroni wystarczająco przed powodziami. Do tego fatalny jest stan 1/3 wałów – to najważniejsze wnioski z kontroli, jakie kilka dni temu opublikowała NIK.
Szczególnie niepokoi ta ostatnia informacja. Na Opolszczyźnie jest jeszcze gorzej, niż w innych nadodrzańskich regionach, bo tu aż połowa z 380 km wałów jest w złym stanie. Przykładem tego są m. in. umocnienia na terenie gminy Bierawa, zbudowane jeszcze przed drugą wojną światową. Ich wysokość nie odpowiada obecnym warunkom hydrologicznym w korycie Odry i nie gwarantuje bezpieczeństwa w przypadku wystąpienia dużej fali powodziowej.
Co gorsza, aż 80 procent wałów na Opolszczyźnie nie przechodziło w ostatnim czasie obowiązkowych przeglądów okresowych. – Jedną z przyczyn złego stanu tych obiektów były ograniczone środki, jakie zarządcy (w przypadku Opolszczyzny Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych – red.) otrzymywali na działalność statutową, czyli m.in. na bieżące utrzymywanie obwałowań – informuje Paweł Biedziak, rzecznik prasowy NIK-u.
Izba nie zostawiła suchej nitki także na efektach realizacji programu „Odra 2006”. – Zrealizowane dotychczas w ramach programu zadania mogły jedynie miejscowo przyczynić się do ograniczenia strat wyrządzanych przez powodzie – kontrolerzy.
– Nie wpłynęły jednak na ogólną sytuację i nie zwiększyły bezpieczeństwa mieszkańców, w szczególności w dużych miastach oraz na terenach, gdzie powodzie są częste i gwałtowne. Od ostatniej kontroli programu, dotyczącej lat 2001-2006, nie nastąpił wyraźny postęp w jego realizacji.
Raportem już zainteresował się premier Donald Tusk, który chce zbadać stan zaniedbań.
Przeczytaj więcej na podobne tematy:


