godz. 13:23 - wtorek 24 Październik 2017

Jak skłonić sąsiada, by nie palił na balkonie i na klatce

Gdy przez okno lub drzwi wejściowe do naszego mieszkania przedostaje się papierosowy dym, niepalący są po prostu podtruwani.

» Dla palacza to chwila przyjemności, dla jego sąsiadów zazwyczaj wręcz przeciwnie.

» Dla palacza to chwila przyjemności, dla jego sąsiadów zazwyczaj wręcz przeciwnie.

Sąsiad codziennie kilkanaście razy wychodzi na balkon i pali papierosy. Dym zazwyczaj leci do mojego mieszkania, a zdarza się, że niedopałki lądują na trawniku przed blokiem. Prosiłem, żeby przestał się tak zachowywać, ale reakcji nie było żadnej – mówi pan Marian (nazwisko do wiadomości redakcji), mieszkaniec bloku przy ul. Kazimierza Wielkiego na osiedlu Piastów. – Moja sąsiadka na papierosa wychodzi na klatkę schodową. Dym zawsze jest wyczuwalny w mieszkaniu i nie jest to nic przyjemnego, szczególnie, że mam w domu małe dziecko. Czy prawo pozwala na takie zachowanie palaczy – dopytuje z kolei pani Hanna z ul. Zielonej na osiedlu Leśna. To dwie z trzech skarg bezradnych czytelników na ich uzależnionych od nikotyny sąsiadów, jakie w ostatnich tygodniach dotarły do naszej redakcji. Postanowiliśmy sprawdzić po czyjej stronie jest prawo w takich sytuacjach. Art. 5 ust. 1 ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu wymienia miejsca, w których zakazane jest palenie papierosów. Wśród nich są m.in. przystanki autobusowe, publiczne miejsca przeznaczone do zabaw dla dzieci czy inne pomieszczenia dostępne do użytku publicznego. Ten ostatni zapis pozwala wezwać np. straż miejską i poprosić o ukaranie sąsiada palącego na klatce schodowej. Z paleniem na balkonie nie jest już jednak tak łatwo, ponieważ nie jest to miejsce publiczne. Balkon zwykle należy tylko do pojedynczego lokalu i jest miejscem prywatnym i nie ma prawnych przeciwwskazań, żeby palić tam papierosy. Stosowanie przepisów o powodowaniu zagrożenia pożarem (art. 82 kodeksu wykroczeń) też raczej nie wchodzi w grę, choć są one zazwyczaj stosowane wobec osób, którym przychodzi do głowy grillowanie potraw na balkonie. Wspomniany przepis może mieć zastosowanie w przypadku wyrzucania niedopałków na zewnątrz, ale jeśli kolejnym razem sąsiad użyje popielniczki, podstawa do ukarania zniknie, a dym nadal będzie doskwierał sąsiadom. Ratunkiem dla sąsiadów narażonych na zadymianie ich mieszkań przez palaczy mogą być tak naprawdę tylko wewnętrzne regulaminy spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej, w których wskazana może być kara za palenie tytoniu w taki sposób, który przeszkadza reszcie mieszkańców. Jeśli jednak okaże się, że spółdzielnia nie ma takich przepisów, a rozmowy i prośby nie przynoszą żadnego skutku pozostaje wkroczyć na drogę sądową. Jeżeli na natrętnego palacza nie działają prośby, a spółdzielnia nie chce interweniować, sprawę można kierować do sądu. To jednak droga wyboista i skomplikowana, gdyż konieczne może się okazać wystąpienie z wnioskiem o zakazanie niedozwolonych imisji, w myśl art. 144 kodeksu cywilnego. Stanowi on, że właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

Przeczytaj więcej na podobne tematy:

  1. Komu przeszkadzają majtki na balkonie
  2. Jak skłonić Cyganów do nauki
  3. Przestępcy wpadli na gorącym uczynku z towarem za milion zł
  4. Tanie papierosy wracają. Przedsiębiorca wygrał z urzędnikami
  5. Znów zrobiło się bardzo duszno
KATEGORIA: AKTUALNOŚCI, WERSJA PAPIEROWA

Protection Plugin made by Web Hosting