Wyniki rankingu wydają się zaskakujące. Bo ile wiadomo było od dawna, że tutejsi samorządowcy witają inwestorów z otwartymi rękami, o tyle biznes – szczególnie ten zza granicy – specjalnie się jednak do nas nie pchał.

Kilka dni temu gazeta opublikowała swój raport na temat najlepszych miejsc dla inwestorów. W tej części Europy Opolszczyzna nie ma sobie równych - uznali dziennikarze FT.
Niemniej uznanie prestiżowego dziennika, jaki jest „Financial Times” daje nam nadzieję, że teraz się to zmieni. Opolskie Centrum Gospodarki zorganizowało kilka dni temu konferencję w tej sprawie.
– w 2011 roku wartość krajowych inwestycji zagranicznych wyniosła 14 mld dolarów (o 4 mld więcej niż rok wcześniej-red.). Idzie o to, by z tego tortu pozyskać dla nas jak najwięcej. 120 tysięcy opolan pracuje za granicą. A to oznacza, że u nas nie znaleźli satysfakcjonującej pracy. Jeśli nie potrafimy ich zatrudnić w regionie, to nie poprawimy bardzo niepokojących wskaźników depopulacji. Trzeba się zastanowić, co może w tej sytuacji zrobić region, a co władze lokalne? – mówił marszałek województwa opolskiego Józef Sebesta.
Mirosław Odziemczyk, pełnomocnik Zarządu Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych ds. specjalnych stref ekonomicznych: – Silną strony Opolszczyzny w pozyskiwaniu inwestorów jest obecność na terenie województwa dwóch największych stref specjalnych – katowickiej i wałbrzyskiej, dobrze przygotowane oferty i strategia rozwoju.
Atutem Opolszczyzny ma też być bliskość do południowej granicy. – Po zapełnieniu się podstrefy gliwickiej, przyjdzie czas na Opole – przekonuje Urszula Solińska – Marek, prezes Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej
Przeczytaj więcej na podobne tematy:

